W różnych kontekstach pobożnościowych, pojawił się w ostatnim czasie nurt zachęcający do zadawania sobie pytania:
„Co w tej sytuacji pomyślałby a w konsekwencji zrobił, Pan Jezus?”
Jak by się zachował? Jak odpowiedział? Jakie zajął stanowisko?
Rozważanie takich pytań jest bardzo cenne, ponieważ pozwala włączyć myśl Chrystusa w przeżywanie codzienności.
Jednocześnie odpowiedź na tak postawione pytania jest trudna, ponieważ Jezus zawsze postępował dobrze i godnie, a nam nie zawsze to się udaje.
Zadając sobie takie pytania warto pamiętać o pełni ludzkiej natury Chrystusa, która zawsze objawia nam drogę możliwą do naśladowania.
Jedność natury Boskiej i ludzkiej w Chrystusie pozostaje tajemnicą, ale jest także wzorem pełni podobieństwa do Boga, do którego człowiek został powołany jako Jego obraz.
Stosowanie takiego sposobu rozeznawania przynosi zarówno dobre, jak i złe owoce, wszystko zależy od tego, w którym momencie zadajemy sobie to pytanie i jakie mamy intencje.
Dobre owoce, w przypadku postawienia takiego pytania, w momencie przed podjęciem decyzji — ponieważ odnosimy nasze późniejsze decyzje do myśli Jezusa, jeszcze przed podjęciem działania.
Złe owoce, w przypadku postawienia pytania po realizacji decyzji — ponieważ ocena dokonywana po fakcie może prowadzić do poczucia oskarżenia zamiast do nawrócenia.
Tymczasem Jezus nie oskarża człowieka. On uprzedza nasze działanie swoją łaską i daje nam możliwość wyboru dobra. To zło oskarża człowieka i sprawia, że doświadcza on wewnętrznego niepokoju.
Jeżeli więc pytamy siebie: „co w tej sytuacji zrobiłby Jezus?”, nie pytamy tylko o poprawność moralną naszego działania. Pytamy o coś głębszego — o zgodność naszego serca z Jego sercem.
Chrystus nie jest jedynie wzorem z przeszłości. Jest żywą obecnością, która uprzedza nasze decyzje i prowadzi nas do wewnątrz. Jego myśl staje się w nas światłem sumienia, a Jego sposób działania — drogą wolności.
Dlatego pytanie: „co zrobiłby Jezus?” nie jest oskarżeniem naszego życia, lecz zaproszeniem do uczestnictwa w Jego sposobie patrzenia, myślenia i działania.
W tym objawiła się pełnia miłości Boga do człowieka, aby odnalazł się w Myśli Chrystusa poprzez konkretne wydarzenia swojego życia.
Nasza ocena wydarzeń życiowych według Bożych wartości, zawsze będzie wymagała współpracy rozumu i objawienia, oceny rzeczywistości tego co widzę w kontekście wiary, „Fides et ratio”.
A kiedy wiara uwalnia rozum od zadufania, wtedy myśl Chrystusowa przestaje być tylko pytaniem.
Staje się odpowiedzią i drogą.
