Kobieta i mężczyzna są od początku wezwani nie tylko do tego, by istnieć „obok siebie czy nawet razem”, ale są powołani do tego, by istnieć wzajemnie „jedno dla drugiego”.
— list apostolski Jana Pawła II „Mulieris Dignitatem” (1988)
W tym ujęciu myśl Chrystusowa obejmuje całe człowieczeństwo — zarówno kobietę, jak i mężczyznę — nie wprowadzając podziałów na lepszych czy gorszych, bardziej czy mniej użytecznych, twórczych czy zdolnych do rodzenia życia.
Wbrew pozorom współczesny świat, który w hasłach feministycznych czy maskulinistycznych nawołuje do wyrównania szans między płciami, często prowadzi do coraz większych podziałów i napięć. Umniejsza przy tym fundamentalną prawdę, że kobieta i mężczyzna zostali stworzeni dla siebie, a nie w oderwaniu od siebie. W efekcie zatraca się istota jedności na rzecz fałszywie rozumianej wolności i niezależności.
Myśl Chrystusowa ukazuje człowieka jako pierwotną jedność, z której wypływa jego godność. Zakłada ona, że kobieta i mężczyzna w równym stopniu są „obrazem Boga” — żadna z płci nie jest lepsza ani pełniejsza w swoim istnieniu.
Pojawia się jednak pytanie: dlaczego Chrystus nie był kobietą?
Być może odpowiedzi należy szukać w tajemnicy stworzenia i odkupienia. Skoro Adam był mężczyzną, a Ewa kobietą, to w porządku zbawienia pojawia się Nowy Adam — Chrystus — oraz Nowa Ewa — Maryja. W ten sposób zostaje przywrócona pierwotna godność człowieka, utracona przez grzech. Dotykamy tu tajemnicy stworzenia, które — jak widział Bóg — „było dobre”.
Gdyby człowiek był jedynie „ono” lub „to”, nie byłoby przestrzeni dla relacji, dla daru z siebie, dla życia dla drugiego.
„Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety; wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie”.
— List do Galatów 3,28
Jedność w Chrystusie nie znosi różnic, lecz nadaje im właściwy sens — prowadząc do komunii, a nie podziału.
Nie jesteśmy rywalami lecz wzajemnym darem …tak jak i Myśl Chrystusa nie rywalizuje z nami ale ubogaca nasze myśli
